Posted by Jenny on mar 23, 2010 in
52 książki,
czytelnia
Znacie może ten kawał: „Dlaczego kobieta podczas okresu gotuje cały gar zupy? BO TAAAAAAAK!!!!”?
No właśnie. To ja też miałam takie ‘bo tak’, gdy wybierałam kolejną książkę do czytania ;)
Nie oszukujmy się – to jest harlequin. Było mi jednak potrzebne coś na totalne odmóżdżenie i z pewnym ponad wszystko happy endem. Udało się – urwało mi całkowicie od mózgu ;)
Ogólny zarys historii jest pewnie taki jak wszędzie – jest kobieta, jest mężczyzna, spotykają się, zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia, potem coś się psuje, ale na koniec i tak żyją długo i szczęśliwie. W tym wypadku wszystko toczy się wokół obrazów, niejasnych rodzinnych wspomnień, a całość upiększa Wenecja w tle.
Brzmi nawet nawet, prawda? Fakt – idealna babska lektura na taki dzień, kiedy nieważne jak – ważne, żeby na końcu było dobrze ;) Jedno tylko wzbudziło mój nieskrywany sprzeciw – od kiedy to Wenecja pachnie perfumami? Zmieniło się coś, odkąd tam byłam? Coś ciężko mi uwierzyć… ;)
Ogólna ocena – 3/10. Dużo? Myślę, że w sam raz. Czytało się szybko, na chwilę zapomniałam o codziennych problemach, a okładka książki jest zielona – daję zatem po jednym punkcie za każdą z tych rzeczy ;)
Tagi: 2010, 52książki, harlequin, książka, książki, Lee Wilkinson, recenzja
Posted by Jenny on mar 23, 2010 in
52 książki,
czytelnia
„Kiedy kartografom kończy się mapa, piszą: dalej są tylko smoki„, Al Idrisi ok. 1154r. (kartograf arabski)
Historia zaczyna się niewinnie – od pozornie nudnego kongresu archeologicznego w szwajcarskim kurorcie Sankt Moritz. Agata, młoda polska tłumaczka, jest jedyną nikomu nie znaną osobą pośród międzynarodowych sław z dziedziny archeologii. Próbując dowiedzieć się, co ją z nimi łączy – poznaje historię pięknej Bilqis, władczyni Sabejczyków, żyjącej w czasach króla Salomona oraz Malach Ha-Mavet – studwukaratowego diamentu, który podobno przynosi nieszczęście każdemu, kto go posiada.
Im więcej wie, tym większe grozi jej niebezpieczeństwo – jednak sytuacja nie pozwala jej się wycofać, póki nie odkryje tajemnic skrywanych przez stulecia. Czy jej się to uda?
Książkę tę kupiłam przypadkiem – zamawiałam większą paczkę w wydawnictwie Siedmioróg, a ta pozycja była akurat przeceniona na kilka złotych (więc jak to kobieta – wzięłam ;)). Mimo swojej niewielkiej objętości – odczekała na półce prawie rok, zanim po nią sięgnęłam. Duży wpływ na to miał fragment zamieszczony na okładce – jakoś niespecjalnie zachęcał do czytania.
Postanowiłam jednak zaryzykować i muszę przyznać, że mile się rozczarowałam. Po kilkunastu stronach książka tak mnie wciągnęła, że poszłam spać dopiero po jej skończeniu ;) Obudziła też we mnie chęć poznania opisywanych w niej historii nieco głębiej – co daje jej dodatkowe punkty :) Plus wątek miłosny jako wisienka na torcie ;)
Ogólna ocena – 8.5/10. Ciekawa historia, do ostatnich stron trzymająca w napięciu – polecam z czystym sumieniem każdemu :)
Tagi: 2010, 52książki, cytat, kryminał, Krystyna Boglar, książka, książki, recenzja
Posted by Jenny on mar 21, 2010 in
Amelka,
inspiracje
O Amelce usłyszałam przypadkiem…
Nie. Wróć. Nie ma przypadkowych zbiegów okoliczności. Amelkę poznałam, bo tak miało być – i chociaż dowiedziałam się o niej zaledwie kilka dni temu – już teraz widzę, że nieźle zamieszała w moim życiu. Siła, z jaką walczy o to, by żyć, sprawia, że i ja nie mogę tylko siedzieć i patrzeć, jak życie mi ucieka.
Amelka urodziła się 9.11.2009 – niestety z poważną wadą serca (hipoplastyczne lewe serce). Lekarze nie dawali za dużo nadziei – miała nie dożyć miesiąca. Jednak minęły ponad 4 miesiące, a Mała ciągle walczy – i zaskakuje tym nawet największe medyczne autorytety. I mimo wszystko – wciąż się potrafi się uśmiechać :)
Wiem, że ten Aniołek sobie poradzi – że to tylko kwestia czasu, kiedy będzie mogła biegać i cieszyć się życiem jak inne, zdrowe dzieci. Oprócz czasu – potrzeba jednak jeszcze pieniędzy – leki, zabiegi czy choćby podróże rodziców Amelki z/do szpitala – kosztują (i to nie mało). Myślę jednak, że znajdą się ludzie, którzy nie pozwolą, by tak prozaiczny problem, jakim może być brak odpowiedniej kwoty na koncie, zabrało nadzieję na wyzdrowienie Małej.
Zapraszam Was na bloga Amelki – prowadzonego przez jej wujka, gdzie będziecie mogli śledzić na bieżąco losy tej niezwykłej Osóbki.
Proszę tych wierzących o modlitwę za nią, a wszystkich o to, by podzielili się informacją o niej z innymi – nigdy nie wiadomo, komu jeszcze ten Aniołek może odmienić życie :)
Tagi: Amelka Chodlewska, Aniołek, wada serca