czasem małe Aniołki potrzebują tych większych…
O Amelce usłyszałam przypadkiem…
Nie. Wróć. Nie ma przypadkowych zbiegów okoliczności. Amelkę poznałam, bo tak miało być – i chociaż dowiedziałam się o niej zaledwie kilka dni temu – już teraz widzę, że nieźle zamieszała w moim życiu. Siła, z jaką walczy o to, by żyć, sprawia, że i ja nie mogę tylko siedzieć i patrzeć, jak życie mi ucieka.
Amelka urodziła się 9.11.2009 – niestety z poważną wadą serca (hipoplastyczne lewe serce). Lekarze nie dawali za dużo nadziei – miała nie dożyć miesiąca. Jednak minęły ponad 4 miesiące, a Mała ciągle walczy – i zaskakuje tym nawet największe medyczne autorytety. I mimo wszystko – wciąż się potrafi się uśmiechać :)
Wiem, że ten Aniołek sobie poradzi – że to tylko kwestia czasu, kiedy będzie mogła biegać i cieszyć się życiem jak inne, zdrowe dzieci. Oprócz czasu – potrzeba jednak jeszcze pieniędzy – leki, zabiegi czy choćby podróże rodziców Amelki z/do szpitala – kosztują (i to nie mało). Myślę jednak, że znajdą się ludzie, którzy nie pozwolą, by tak prozaiczny problem, jakim może być brak odpowiedniej kwoty na koncie, zabrało nadzieję na wyzdrowienie Małej.
Zapraszam Was na bloga Amelki – prowadzonego przez jej wujka, gdzie będziecie mogli śledzić na bieżąco losy tej niezwykłej Osóbki.
Proszę tych wierzących o modlitwę za nią, a wszystkich o to, by podzielili się informacją o niej z innymi – nigdy nie wiadomo, komu jeszcze ten Aniołek może odmienić życie :)
