#104filmy 2011 – podsumowanie stycznia
Muszę przyznać, że sama jestem zaskoczona, jak wiele filmów udało mi się zobaczyć w styczniu. Bardzo cieszy mnie fakt, że każda produkcja z poniższej listy była dla mnie nowa.
Tak jak pisałam wcześniej – liczę tylko te pozycje, które obejrzałam w całości, poświęcając im co najmniej 95% swojej uwagi. Oceny przyznawane na świeżo po seansie – są więc bardzo subiektywne ;)) Dodatkowo podaję oryginalny tytuł (jeśli film zagraniczny) i rok premiery światowej.
Styczniowa lista przedstawia się następująco:
- Zabójcza piękność (Drop Dead Gorgeous) {1999} [7.5/10]
- Ty i ja, i wszyscy, których znamy (Me and You and Everyone We Know) {2005} [7/10]
- Najpiękniejsze baśnie braci Grimm: Kot w butach (Sechs auf einen Streich) {2009} [5.5/10]
- Traffic {2000} [6/10]
- GranatowyPrawieCzarny (azul oscuro casi negro) {2006} [7.5/10]
- Zielona mila (The Green Mile) {1999} [9/10]
- Tron (Tron) {1982} [7/10]
- Wojna światów (War of the Worlds) {2005} [6/10]
- A.I. Sztuczna Inteligencja (Artificial Intelligence: AI) {2001} [7.5/10]
- Tron: Dziedzictwo 3D (Tron: Legacy 3D) {2010} [7/10]
- Turysta (The tourist) {2010} [9.5/10]
- Opowieści z Narnii: Podróż Wędrowca do Świtu 3D (The Chronicles od Narnia: The Voyage of the Dawn 3D) {2010} [9/10]
- Infiltracja (The Departed) {2006} [8/10]
- Opowieści z Narnii: Książę Kaspian (The Chronicles of Narnia: The Prince Caspian) {2008} [8.5/10]
- Łatwa dziewczyna (Easy A) {2010} [7.5/10]
- Keith (Keith) {2008} [9/10]
- Heartbreaker. Licencja na uwodzenie ( L’Arnacoeur) {2010} [8.5/10]
- Niania w Nowym Jorku (The Nanny Diaries) {2007} [6.5/10]
- Resident Evil II: Apokalipsa (Resident Evil: Apocalypse) {2004} [7/10]
- Statyści {2006} [6.5/10]
- Galerianki {2009} [6/10]

heh, znowu skala 10-stopniowa logarytmiczna, gdzie oceny >7 oznaczają coś, do czego można jeszcze wrócić, 6 to takie meh, a coś spomiędzy 0 a 5 nie widuje się w zasadzie wcale. a im bliżej 10, tym w ogóle lepiej byłoby to podzielić od 8 co ćwierć, bo jak tyle dobrych cosiów wcisnąć w przedział 2 liczb?
(i nie chodzi tylko o filmy)
fakt – skala 10stopniowa co pół jest trochę niewystarczająca. z drugiej jednak strony, gdy patrzę na oceny na różnego rodzaju serwisach, to i tak moje odczucia po filmie często nijak się mają do tego, co tam jest ;))
a co do nie widywania niczego poniżej 5 – cóż… trafiłam na wiele takich filmów w styczniu, ale nie widziałam powodu, dla którego miałabym się męczyć i obejrzeć je w całości ;)
imho skala ocen jak ze szkoły – 1-6 – jest najlepsza. człowiek sobie automatycznie przystawia do oceny jej znaczenie i wie, że 4 znaczy dobry i tak jest, 3 to takie meh zaś 6 to arcydzieło. przy skali 1-10 nie ma takiego odwzorowania, więc wystawiając ocenę robi się „7 to połowa między 5 a 10″ i ustawia to jako granicę „wporzo” i później już tylko względem tej granicy się ocenia – albo coś jest gorsze od 7 (i jak bardzo), albo też lepsze (i podobnie), co jest pozbawione logiki tak naprawdę.
ja przyjęłam skalę ocen jak na filmwebie – 6 to niezły, 7 dobry, 8 bardzo dobry, 9 rewelacyjny, 10 arcydzieło; ale to i tak są bardzo subiektywne oceny, więc bardziej chodzi o to, żeby skala była zrozumiała dla mnie – jak kiedyś zajrzę na listę, to będę wiedziała, do których filmów warto wrócić