Posted by Jenny on lut 11, 2010 in
52 książki,
czytelnia
Odkąd skończyłam liceum minęło już ładnych parę lat – a ja wciąż tylko „planuję” nadrobienie zaległości w czytaniu lektur. Pomyślałam, że wykorzystam akcję 52książki do zrealizowania wreszcie tego celu.
Oczywiście nie zamierzam czytać wszystkiego jak leci – cóż… może kiedyś dorosnę do każdej z książek z listy ;) Wybrałam na razie tylko kilka, których nigdy nie dane mi było doczytać, bo „nie zdążyłam” (a tak naprawdę chyba byłam za młoda albo za głupia wtedy, żeby docenić urok tych książek).
Dodatkowym wyzwaniem, które postanowiłam podjąć – chcę, żeby przynajmniej 10% przeczytanych w tym roku książek to były jakieś zaległe lektury. Myślę, że nie jest to jakiś ambitny cel, zwłaszcza że wybrałam sobie wstępnie te, z którymi usiądę w pierwszej kolejności.
Ze stanem użyteczności mózgownicy u mnie różnie, więc zapisuję „ku pamięci” ;)
- Stefan Żeromski „Syzyfowe prace”
- Stefan Żeromski „Ludzie bezdomni”
- Stefan Żeromski „Przedwiośnie”
- Bolesław Prus „Lalka”
- Henryk Sienkiewicz „Quo vadis”
- Henryk Sienkiewicz „Potop” (tu w zasadzie całą trylogię planuję)
- Fiodor Dostojewski „Zbrodnia i kara”
- Franz Kafka „Proces”
- Michaił Bułhakow „Mistrz i Małgorzata”
- Antoine de Saint Exupéry „Nocny lot” (my standardowo omawialiśmy „Małego księcia” – na każdym kolejnym poziomie edukacji – więc dla odmiany chcę sięgnąć po drugą z listy)
Jeśli uda mi się przeczytać wszystkie z w/w pozycji – to chyba przyznam sobie medal za wytrwałość ;) I już czuję, że będę sobie pluć w brodę, że tak długo odkładałam ich lekturę – przynajmniej niektórych.
Tagi: 2010, 52książki, akcja, książka, książki, plany, postanowienia
Posted by Jenny on lut 9, 2010 in
52 książki,
czytelnia

Holly przypięła klamerką prześcieradło do linki i pomyślała o tym, jak przez resztę maja snuła się z kąta w kąt, próbując zaprowadzić w swoim życiu jaki taki porządek. Były dni, kiedy czuła się szczęśliwa, przekonana, że wszystko się jakoś ułoży, ale to uczucie równie szybko się pojawiało, jak znikało, pozostawiając jedynie smutek. Próbowała uporządkować sobie jakoś codzienne życie i trzymać się postanowień, które miały pomóc jej zapanować nad ciałem i umysłem. Chciała poczuć znowu, jak to jest po prostu żyć – zamiast snuć się niczym zombi i przyglądać się, jak żyją inni.
*
Gdy jesteśmy szczęśliwi, wydaje nam się, że cały świat należy do nas, a życie zawsze będzie usłane różami. Niestety, sielanka w życiu Holly zostaje przerwana, gdy dowiaduje się o chorobie męża. Ten wkrótce umiera, zostawia jednak żonie dziesięć listów, a w nich dziesięć zadań do wykonania. Holly, chcąc spełnić życzenia Gerry’ego, musi wziąć się w garść i zacząć walczyć ze swoją depresją. Czy da radę? I czy jej życie dzięki temu faktycznie będzie prostsze?
Bardzo dobrze czytało mi się tę książkę. Fakt, jest miejscami bardzo smutna, ale jako kobieta lubię tego typu powieści. Czasem zwyczajnie potrzebuję chwili refleksji, zastanowienia nad własnym życiem – patrząc z perspektywy życia kogoś innego. Powieść Cecelii Ahern pozwoliła mi na to.
Myślę, że spory wpływ na taki odbiór „PS. Kocham Cię” miała moja aktualna sytuacja osobista. Nie raz przerywałam lekturę, żeby przemyśleć swoje sprawy – parę z nich dzięki temu poukładałam sobie w głowie – za to kolejny plus dla tej pozycji :)
Ogólna ocena – powiedzmy 8/10. Z adnotacją, że to raczej lektura dla kobiet. W każdym razie polecam :)
*cytat pochodzi z „PS. Kocham Cię” Ceceli Ahern
Tagi: 2010, 52książki, akcja, Cecelia Ahern, cytat, książka, książki, recenzja
Posted by Jenny on sty 31, 2010 in
52 książki,
czytelnia
Zaczęło się od niezrozumiałego tagu #52książki na blipie, poprzez wiele wyjaśniający wpis na blogu Pawła Lipca – żeby wreszcie trafić do źródła – głównej strony akcji 52 książki.
Zainspirowana przez Juliena – postanowiłam dołączyć się do akcji, wprowadzając jednak jedną „drobną” zmianę. Moim celem nie będzie przeczytanie jednej książki tygodniowo – chcę jedynie 31 grudnia móc powiedzieć, że w sumie w 2010 przeczytałam co najmniej 52 książki. Może to jest trochę pójście na łatwiznę, ale wiem, że mam takie tygodnie w roku, że mimo szczerych chęci – nie jestem w stanie książki nawet otworzyć. Jednocześnie są takie okresy w moim życiu, że pochłaniam dzień w dzień po jednej książce.
Niektórzy wypowiadają się o tej akcji trochę negatywnie – głównym argumentem tych osób jest to, że czytanie powinno być przyjemnością, a nie przymusem. Zgadzam się z nimi całkowicie! Ale mimo iż uwielbiam książki- ostatnio stos tych do przeczytania jedynie się powiększał – a ja marnowałam czas przed komputerem. Ta akcja ma być swoistą motywacją do tego, żeby rozsądniej podzielić swój wolniejszy czas między to, co się lubi, bo bardzo łatwo utknąć w jednym miejscu, a potem tylko marudzić, że tyle by się chciało zrobić, a się nie zdążyło (znacie to, prawda? ;)).
Dla dodatkowej motywacji – postanowiłam na blogu pisać po kilka słów o każdej przeczytanej książce. Z jednej strony będę mogła na bieżąco monitorować swoje postępy w akcji, z drugiej – może ktoś dzięki mnie sięgnie po jakąś ciekawą pozycję :)
Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć innym i sobie nie tylko powodzenia, ale przede wszystkim wielu przyjemności przy obcowaniu z książkami w roku 2010 :)
Tagi: 2010, 52książki, akcja, książka, książki, postanowienia