Posted by Jenny on mar 23, 2010 in
52 książki,
czytelnia
„Kiedy kartografom kończy się mapa, piszą: dalej są tylko smoki„, Al Idrisi ok. 1154r. (kartograf arabski)
Historia zaczyna się niewinnie – od pozornie nudnego kongresu archeologicznego w szwajcarskim kurorcie Sankt Moritz. Agata, młoda polska tłumaczka, jest jedyną nikomu nie znaną osobą pośród międzynarodowych sław z dziedziny archeologii. Próbując dowiedzieć się, co ją z nimi łączy – poznaje historię pięknej Bilqis, władczyni Sabejczyków, żyjącej w czasach króla Salomona oraz Malach Ha-Mavet – studwukaratowego diamentu, który podobno przynosi nieszczęście każdemu, kto go posiada.
Im więcej wie, tym większe grozi jej niebezpieczeństwo – jednak sytuacja nie pozwala jej się wycofać, póki nie odkryje tajemnic skrywanych przez stulecia. Czy jej się to uda?
Książkę tę kupiłam przypadkiem – zamawiałam większą paczkę w wydawnictwie Siedmioróg, a ta pozycja była akurat przeceniona na kilka złotych (więc jak to kobieta – wzięłam ;)). Mimo swojej niewielkiej objętości – odczekała na półce prawie rok, zanim po nią sięgnęłam. Duży wpływ na to miał fragment zamieszczony na okładce – jakoś niespecjalnie zachęcał do czytania.
Postanowiłam jednak zaryzykować i muszę przyznać, że mile się rozczarowałam. Po kilkunastu stronach książka tak mnie wciągnęła, że poszłam spać dopiero po jej skończeniu ;) Obudziła też we mnie chęć poznania opisywanych w niej historii nieco głębiej – co daje jej dodatkowe punkty :) Plus wątek miłosny jako wisienka na torcie ;)
Ogólna ocena – 8.5/10. Ciekawa historia, do ostatnich stron trzymająca w napięciu – polecam z czystym sumieniem każdemu :)
Tagi: 2010, 52książki, cytat, kryminał, Krystyna Boglar, książka, książki, recenzja
Posted by Jenny on lut 9, 2010 in
52 książki,
czytelnia

Holly przypięła klamerką prześcieradło do linki i pomyślała o tym, jak przez resztę maja snuła się z kąta w kąt, próbując zaprowadzić w swoim życiu jaki taki porządek. Były dni, kiedy czuła się szczęśliwa, przekonana, że wszystko się jakoś ułoży, ale to uczucie równie szybko się pojawiało, jak znikało, pozostawiając jedynie smutek. Próbowała uporządkować sobie jakoś codzienne życie i trzymać się postanowień, które miały pomóc jej zapanować nad ciałem i umysłem. Chciała poczuć znowu, jak to jest po prostu żyć – zamiast snuć się niczym zombi i przyglądać się, jak żyją inni.
*
Gdy jesteśmy szczęśliwi, wydaje nam się, że cały świat należy do nas, a życie zawsze będzie usłane różami. Niestety, sielanka w życiu Holly zostaje przerwana, gdy dowiaduje się o chorobie męża. Ten wkrótce umiera, zostawia jednak żonie dziesięć listów, a w nich dziesięć zadań do wykonania. Holly, chcąc spełnić życzenia Gerry’ego, musi wziąć się w garść i zacząć walczyć ze swoją depresją. Czy da radę? I czy jej życie dzięki temu faktycznie będzie prostsze?
Bardzo dobrze czytało mi się tę książkę. Fakt, jest miejscami bardzo smutna, ale jako kobieta lubię tego typu powieści. Czasem zwyczajnie potrzebuję chwili refleksji, zastanowienia nad własnym życiem – patrząc z perspektywy życia kogoś innego. Powieść Cecelii Ahern pozwoliła mi na to.
Myślę, że spory wpływ na taki odbiór „PS. Kocham Cię” miała moja aktualna sytuacja osobista. Nie raz przerywałam lekturę, żeby przemyśleć swoje sprawy – parę z nich dzięki temu poukładałam sobie w głowie – za to kolejny plus dla tej pozycji :)
Ogólna ocena – powiedzmy 8/10. Z adnotacją, że to raczej lektura dla kobiet. W każdym razie polecam :)
*cytat pochodzi z „PS. Kocham Cię” Ceceli Ahern
Tagi: 2010, 52książki, akcja, Cecelia Ahern, cytat, książka, książki, recenzja